Tak sobie myślę, która opcja dla mnie jako czytelnika książek jest najlepsza? Książka tradycyjna, e-book a może audiobook? Na dzień dzisiejszy stawiam wszystkie trzy pozycje na równi. Dlatego że każda z możliwości oferuje mi to, co konkretnie chcę otrzymać w danym momencie.

Ale jak to? Może paść pytanie. Przecież wszystkie wymienione wyżej formy różnią się, więc jak możesz stawiać je w jednym świetle? Właśnie mogę i dlatego też spieszę z wyjaśnieniem.

Każda forma czytania: książka papierowa, e-book czy audiobook sprawdza się, w moim przypadku, w zależności od konkretnej sytuacji.

Sytuacji w której akurat mam chęć sklecić pojedyncze litery w wyrazy, a te z kolei w całe zdania. A wszystko to orbituje wokół wygody, dla której aby czytać wolę się odpowiednio dostosować.

Dla przykładu: jadąc komunikacją miejską niezbyt wygodnym dla mnie jest abym woził ze sobą pięciuset stronicową księgę z zamiarem jej poznawania. Wolę zastąpić ją moim smartfonem, na którym mam np. Legimi. Dzięki temu cudownemu wynalazkowi skorzystać z elektronicznych dóbr, które mi oferuje. Korzystam więc z telefonu, którego i tak mam przy sobie, wertując elektroniczne strony książki. I tak zamiast męczyć się w autobusie z dodatkowym fizycznym balastem, zastępuję go lekkim i niewielkich rozmiarów urządzeniem.

Coś więcej? Bardzo proszę. Weźmy teraz taką sytuację: zbliża się noc, pora na odpoczynek, a ja chciałbym np. znaleźć się myślami w innym świecie lub wcielić się w rolę innej osoby i przeżyć razem z nią przygodę, o której nawet mi się nie śniło. Chcę się zrelaksować ale… Nie za bardzo mam ochotę czytać. Zapewne gdyby rzecz działa się 10 lat temu, najzwyczajniej w świecie dałbym sobie spokój i poszedłbym spać ale nie w 2020 roku. Książka i e-book odpadają, sięgam więc po smartfona oraz słuchawki, włączam Audiotekę i gotowe: Lektor lub cały zespół lektorów robi za mnie robotę. Słuchowisko w pełni. Oczy odpoczywają, niewygodne kombinacje z książką (leżąc w łóżku) nie są problemem. Fabuła brnie do przodu zabierając przy okazji moje myśli ze sobą.

No dobrze ale co z książkami tradycyjnymi. Spalić je na stosach jak w 1933 roku robiła to III Rzesza? Otóż nie. Do książki papierowej moje podejście względem jej przeczytania jest nieco inne. O ile e-booka lub audiobooka mogę w dowolnym momencie i czasie włączyć i czytać/słuchać, to dla książki papierowej wolę odpowiednio się przygotować. I wcale to nie ujmuje wygodzie, którą przywołałem na początku tego wpisu. Dla mnie książka ta sama wymaga ode mnie należytego podejścia, abym to ja czuł się przy niej komfortowo. Wygodne miejsce, właściwe światło i otoczenie są według mnie głównymi wymaganiami nałożonymi przez książkę. A później już tylko z górki. Szelest przewracanych stron, pochłonięte informacje z jej wnętrza i ten fizyczny oraz namacalny widok ilości przeczytanych stron. Coś świetnego.

Tak więc według mojej oceny e-book, audiobook czy też książka tradycyjna – żadne z wymienionych nie jest względem siebie ani lepsze ani gorsze. Wszystko zależy od sytuacji oraz czasu w jakim się znajdujemy. A także jakie wymagania stawiamy my sami, gdy mamy ochotę na odrobinę literatury.

You might also enjoy:

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *